Darmowa dostawa od 140 PLN
Brak produktów do wyświetlenia

Baterie do latarki, gdy awaria wypada w środku nocy

Wybór między baterią a akumulatorkiem sprowadza się do jednego pytania: czy sprzęt pracuje regularnie, czy ma czekać gotowy przez miesiące.

Baterie alkaliczne nadają się do sprzętu, który czeka — latarki w szufladzie, radia na półce, czujnika czadu. Zachowują ładunek przez lata i nie wymagają żadnej obsługi.

Akumulatorki Ni-MH opłacają się tam, gdzie sprzęt chodzi często: czołówka, lampka rowerowa, zabawki dziecka. W przeliczeniu na jeden cykl wychodzą wyraźnie taniej, ale trzeba pamiętać o doładowaniu.

Akumulatorki typu LSD — jak VARTA Ready2Use czy everActive LSD — są kompromisem. Sprzedaje się je naładowane i rozładowują się znacznie wolniej niż zwykłe Ni-MH, więc sprawdzają się także w sprzęcie awaryjnym.

Jedna rzecz warta zapamiętania: zwykły akumulatorek Ni-MH rozładowuje się sam, nawet leżąc w szufladzie. To najczęstszy powód, dla którego latarka „nie działa", choć baterie są w środku i nikt ich nie używał.

Praktyczna zasada na koniec: komplet zapasowy trzymaj przy sprzęcie, a nie w osobnej szufladzie. Zapas, którego trzeba szukać po ciemku, rzadko trafia na miejsce w odpowiednim momencie.

Jakie baterie do latarki awaryjnej?

Alkaliczne albo akumulatorki typu LSD. Zwykłe akumulatorki Ni-MH tracą ładunek podczas leżenia, więc latarka po kilku miesiącach może nie zaświecić.

Czy akumulatorki nadają się do sprzętu na wypadek awarii?

Tak, jeśli są typu LSD, czyli sprzedawane naładowane i wolno się rozładowujące. Do sprzętu używanego codziennie lepsze są zwykłe Ni-MH, bo w przeliczeniu na cykl są tańsze.

Ile zapasowych baterii warto trzymać?

Praktyczna zasada to jeden komplet zapasowy na każde urządzenie, przechowywany razem z nim. Baterie leżące w innej szufladzie zwykle nie trafiają na miejsce wtedy, kiedy są potrzebne.